| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJE | KARIERA | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Księgowość budżetowa > Kadry i płace > Pracownicy oświaty > W zreformowanej szkole nie ma kto uczyć

W zreformowanej szkole nie ma kto uczyć

Nauczyciele poszukujący pracy mogą przebierać w ofertach. W Wielkopolsce 107 etatów czeka na nauczycieli. W warszawskich przedszkolach poszukiwanych jest aż 250 nauczycieli.

Dane mówiące o tym, ilu nauczycieli straciło pracę wskutek wdrażania reformy oświatowej, mają być znane w październiku. Z sondy przeprowadzonej przez DGP wynika jednak, że w kuratoriach nie brakuje ofert dla pedagogów, i to głównie na cały bądź pół etatu. Dyrektorzy placówek, mimo rozpoczętego roku szkolnego, walczą z brakami kadrowymi.

Zatrudnię na etat

W Wielkopolsce nadal poszukiwanych jest 107 nauczycieli. Z tego 17 szkół oferuje zatrudnienie na pełny etat (18 godzin pensum), a 46 ponad pełen etat.

– Dla polonistów mamy 27 ofert, specjalistów wychowania przedszkolnego – 24, anglików – 22, matematyków – 19 – wylicza Krzysztof Błaszczyk, wicekurator oświaty w Poznaniu.

W Warszawie najwięcej ofert na pełen etat dotyczy wychowania przedszkolnego – praca czeka na 250 nauczycieli.

– Z roku na rok przedszkola z 3-letnich placówek stały się 4-letnimi, stąd nadwyżka popytu nad podażą. W szkołach podstawowych potrzebni są bibliotekarze, nauczyciele języków obcych, a w wyższych klasach i liceach – matematycy, informatycy, fizycy – tłumaczy Katarzyna Pienkowska ze stołecznego ratusza.

Podobnie jest we Wrocławiu. Tam samorządowi dyrektorzy również najczęściej poszukują nauczycieli wychowania przedszkolnego.

– Jeszcze we wrześniu szefowie szkół, najczęściej na pełny etat, nauczycieli matematyki, techniki oraz wspomagających – dla uczniów z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego wydanego ze względu na autyzm lub zespół Aspergera – mówi z kolei Ryszard Stefaniak, wiceprezydent Częstochowy.

(Bez)pośrednio

Okazuje się jednak, że zatrudnienie pedagoga nie jest proste. Z dwóch powodów.

Po pierwsze, przyczynia się do tego procedura związana ze zgłaszaniem zapotrzebowania na nauczycieli. Stworzono ją po to, by w pierwszej kolejności pracę mogły znaleźć te osoby, które straciły ją w innej, likwidowanej lub wygaszanej placówce. Dyrektor nie może bezpośrednio zatrudnić osoby, która np. zgłosi się do szkoły lub jest przez kogoś polecona. Wcześniej musi poinformować kuratorium o wakacie. Te odpowiedzialne są bowiem za prowadzenie rejestru z informacjami o wolnych stanowiskach. A przepisy wskazują, że zwolnieni nauczyciele mają pierwszeństwo w zatrudnieniu.

Zobacz: Zatrudnianie i zwalnianie

– Tyle że za niezastosowanie się do regulacji nie przewidziano żadnej sankcji – podkreśla Elżbieta Rabenda, ekspertka z listy MEN, niezależna specjalistka ds. oświaty. – Dyrektor jest autonomiczny i w jego decyzje pracownicze nie może ingerować kurator – uzupełnia.

– Mimo listy ofert prowadzonych w kuratoriach, do dyrektorów nie zgłaszają się lawinowo kandydaci – wskazuje Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

To zamieszanie powoduje, że dyrektorzy zwlekają z zatrudnieniem osób, bo nie mają pewności, czy robią to zgodnie z prawem. Cała procedura więc się przedłuża.

Odchodzą i przychodzą

Po drugie, samorządy i dyrektorzy placówek borykają się z ciągłą migracją nauczycieli, zwłaszcza w dużych miastach. Powód? Przepisy nie gwarantują im stałego zatrudnienia, a wynagrodzenie nie jest zróżnicowane. Zgodnie bowiem z art. 10 ust. 7 ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karta nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1189), z nauczycielem kontraktowym, mianowanym i dyplomowanym rozpoczynającym pracę w trakcie roku szkolnego stosunek pracy nawiązuje się na podstawie umowy na czas określony. W efekcie nauczyciele pracują na umowach terminowych i mogą je rozwiązać w ciągu dwóch tygodni. Jeśli więc ktoś znajdzie lżejszą pracę za takie same pieniądze, natychmiast zmienia pracodawcę.

Tak dzieje się głównie w bibliotekach. Przykłady? Szkoła Podstawowa nr 222 w Warszawie. Na początku września została zatrudniona nowa nauczycielka. Po dwóch tygodniach odeszła do lepszej pracy, a placówka wciąż ma wakat.

– Niestety nauczyciele w bibliotece pracują bardziej fizycznie niż umysłowo. Dodatkowo muszą zajmować się głównie wydawaniem darmowych podręczników – mówi Sławomir Wittkowicz, szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych.

– Nie ma się co dziwić, że nauczyciel kalkuluje i jeśli znajdzie pracę w kameralnej szkole, a nie w molochu, to bez wahania ją zmieni, skoro wynagrodzenie i czas pracy dla wszystkich jest taki sam, a pracy znacznie mniej – dodaje.

Na podobne kłopoty narzekają na Podlasiu – tam bibliotekarze są poszukiwani w 17 szkołach. Tomasz Sanecki z Urzędu Miejskiego w Bytomiu mówi, że prócz fizyków i chemików także u nich brakuje rąk do pracy w bibliotekach.

– Jak widać przepisy nigdy nie są doskonałe, a brak stabilności zawodowej przysparza potem wiele kłopotów. Jej poczucie jest w tym zawodzie bardzo ważne – kwituje Marek Pleśniar. ⒸⓅ

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

reklama

Polecamy artykuły

Narzędzia księgowego

POLECANE

Pracownicy służby zdrowia

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

ANGIELSKI DLA KSIĘGOWYCH

Eksperci portalu infor.pl

Dorota Fedorowska

psycholog, mediator. Kancelaria Mediacyjna „Primum Consensus”.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »
Notyfikacje
Czy chcesz otrzymywać informacje o najnowszych zmianach? Zaakceptuj powiadomienia od ksiegowosc-budzetowa.Infor.pl
Powiadomienia można wyłączyć w preferencjach systemowych
NIE
TAK